Bi-wiring vs bi-amping? O tych różnicach powie Ci tylko inżynier dźwięku

Zawartość artykułu

Podwójne okablowanie czy drugi wzmacniacz (2. końcówka mocy)? Sam już się gubisz, co da Twoim kolumnom duuuży skok brzmieniowy. A nie skok ciśnienia, gdy wdepniesz w sidła bi-marketingu. Tam są tylko opisy o „napowietrzaniu sceny”, a Twój system audio to układ elektrotechniczny. Jest tu przepływ prądu, oporność i zarządzanie energią wsteczną.

Bi-wiring vs bi-amping - różnice

Zanim weźmiesz do ręki dodatkowe przewody, sprawdź, jakiej elektroniki używasz. Bo to ona mówi, czy zmieniasz jakość dźwięku, czy tylko wygląd terminali.

Podwójne okablowanie, czyli bi-wiring, stosujesz wtedy, gdy masz wzmacniacz dwukanałowy i prowadzisz od niego dwie pary przewodów do jednej kolumny. Z punktu widzenia fizyki jest to zwykłe połączenie równoległe, które jedynie przenosi punkt styku dwóch dróg sygnału z tyłu obudowy kolumny na zaciski Twojego wzmacniacza.

Zupełnie inaczej wygląda podwójne wzmacnianie, czyli bi-amping, gdzie zmieniasz fundament zasilania i używasz dwóch osobnych końcówek mocy na jedną kolumnę. Każda z nich napędza tylko swoją część głośników, co pozwala Ci fizycznie odizolować od siebie tory mocy i zapewnić im niezależne źródła energii. System z bi-ampingiem najlepiej zbudować, wykorzystując przedwzmacniacz i dwie końcówki mocy. W ten sposób unikniesz problemu z regulacją głośności, która występuje, gdy zastosowałbyś wzmacniacze zintegrowane i każdy z nich miałby swoje pokrętło głośności.

Architektura bi-ampingu. Pionowo czy poziomo?

Jeśli masz dwie identyczne końcówki mocy, musisz zdecydować o podziale pracy. To decyzja o tym, jak obciążysz zasilacze.

W układzie poziomym jeden wzmacniacz obsługuje wyłącznie sekcje niskotonowe w obu kolumnach, a drugi zajmuje się sekcjami wysokotonowymi. Przy bi-ampingu poziomym masy niskich i wysokich częstotliwości są od siebie oddzielone. A co z zarządzaniem energią? Wzmacniacz od basu wykonuje morderczą pracę (ok. 90% energii), podczas gdy drugi prawie odpoczywa.

Układ poziomy daje też możliwość zastosowania np. wzmacniacza lampowego do zasilania sekcji wysokotonowej i tranzystorowej do niksotonowej. Przy takim połączeniu należy pamiętać, że urządzenia te będą posiadały różne wzmocnienia i należy to wyrównać po stronie przedwzmacniacza. W przeciwnym wypadku poszczególne sekcje podłączonych głośników będą grały z różnymi poziomami. Doprowadzi to do zachwiania równowagi między odtwarzanymi pasmami.

Przy układzie pionowym jeden wzmacniacz stereo obsługuje tylko jedną kolumnę. Lewy kanał napędza bas, a prawy sekcję wysokotonową w tej samej obudowie. Do tego rozwiązania potrzebne są dwie końcówki mocy o identycznym wzmocnieniu.

Bi-amping pasywny vs aktywny. Dlaczego inżynierowie dźwięku stawiają zwykle na ten drugi (i dlaczego Ty też powinieneś)?

W układzie pasywnym zostawiasz fabryczną zwrotnicę w kolumnach. Twoje wzmacniacze nadal wzmacniają pełne pasmo, a filtry w głośniku odrzucają niepotrzebną im energię.

Rewolucja dzieje się jednak w układzie aktywnym. Tu wyrzucasz/pomijasz zwrotnicę pasywną i dzielisz pasmo przed wzmacniaczami (np. za pomocą procesora DSP). Dzięki temu każda końcówka mocy dostaje tylko to, co ma faktycznie odtworzyć głośnik. A to nie tylko eliminuje straty na cewkach i kondensatorach, ale daje Ci też bezpośrednią kontrolę nad ruchem membrany. Dodatkowo daje Ci to możliwość zmniejszenia poziomów częstotliwości, które pobudzają mody pomieszczenia.

Rozprawa z mitami: Co mówi fizyka?

Mit 1. Separacja prądów w bi-wiringu
Słyszysz, że dwa kable separują prądy niskich i wysokich tonów. To nieprawda. Przy bi-wiringu punkt masy nadal znajduje się w tym samym miejscu we wzmacniaczu. Prądy i tak spotykają się w jednym punkcie. Z prawdziwą separacją mas masz do czynienia tylko w bi-ampingu poziomym.

Mit 2. Bas „brudzi” wysokie tony w jednym przewodzie
Często i gęsto mówi się, że prąd basowy zakłóca soprany. Fizyka mówi: prąd rozdziela się proporcjonalnie do impedancji obwodu, przez który płynie. Impedancja przewodu głośnikowego jest zdecydowanie mniejsza od impedancji obwodu wysokotonowego, więc w sekcji wysokotonowej prąd o niskich częstotliwościach będzie miał znikomą wartość. Zostanie on zamieniony na ciepło, wydzielając się na elementach rezystancyjnych (np. na rezystorze w filtrze wysokotonowym czy oporności cewki głośnika). Ta energia jest zbyt mała, by wywołać ruch głośnika wysokotonowego.

Mit 3. Siła przeciwelektromotoryczna (back-EMF)
Zgodnie z regułą Lenza, cewka w ruchu generuje prąd o przeciwnym kierunku do tego, który wywołuje jej ruch. Ta siła wpływa na obwód tak, że zmniejsza wartość wypadkowego prądu płynącego przez cewkę głośnika. Ale ten prąd wsteczny jest wytracany jako ciepło na opornościach układu: cewce filtra dolnoprzepustowego, cewce głośnika, a nawet na oporze powietrza i rezystancji mechanicznej zawieszeń. Rezystancja (impedancja) kabla jest przy nich tak niska, że jej wpływ na ten proces się pomija.

Czego dowiesz się tylko od inżyniera dźwięku (fizyka poślizgu)?

Twoje głośniki to układ 2 zsynchronizowanych filtrów, elektrycznego i mechanicznego. One są ze sobą nierozerwalnie połączone. Przez bezwładność masy membrana zawsze spóźnia się względem prądu wejściowego, co inżynierowie nazywają poślizgiem fazowym.

To opóźnienie sprawia, że głośnik poniżej rezonansu zachowuje się jak cewka, w rezonansie jak czysty opornik, a powyżej jak kondensator. Parametry elektryczne są lustrzanym odbiciem fizycznej masy membrany i sztywności zawieszenia. A to oznacza, że żaden przewód nie podciągnie brzmieniowo samego przetwornika.

Poczuj różnicę tu i teraz. 3 wskazówki

  1. Zacznij od zworek. Fabryczne blaszki z mosiądzu przewodzą gorzej niż miedź. Wymień je na krótkie odcinki przewodu miedzianego o przekroju minimum 1,5 mm2. To poprawi jakość styku.
  2. Bi-wiring traktuj tylko jako poprawę przekroju. Jeśli Twój obecny przewód jest za cienki (poniżej 1,5 mm2 ) dla basu, bi-wiring pomoże. Jeśli masz solidny kabel z miedzi beztlenowej o przekroju 2,5 mm2 dołożenie drugiego nic nie zmieni.
  3. Wybierz bi-amping pionowy. Jeśli kupujesz drugi wzmacniacz, połącz go pionowo. Każdy ze wzmacniaczy będzie obciążony równomiernie.

 

Pamiętaj: to głośnik decyduje o kontroli energii. Jeśli głośnik ma słaby magnes i niską wydajność, żadna kombinacja kabli nie zmusi go do lepszej pracy.

Dlaczego w naszych pasywnych zestawach głośnikowych nie ma podwójnych terminali/podwójnych końcówek mocy?

Wiesz już, że bi-wiring jest jak puder. Nie zapewni Ci żadnego skoku brzmieniowego. Bo fizycznie nie jest w stanie.

A co z bi-ampingiem? Ma sens, ale tylko w wydaniu aktywnym. Kiedy pomijasz pasywną zwrotnicę w głośnikach, a pasmo dzielisz procesorem DSP przed wzmacniaczami. Wtedy eliminujesz straty na cewkach i przesunięcia fazowe. W domowym wydaniu z filtrem pasywnym wewnątrz obudowy, bi-amping to kosztowny gadżet.

W muzyce nie chodzi tylko o herce, decybele i fizykę, ale o to żebyś ją czuł całym sobą. Tyle że za taki skok brzmieniowy nie odpowiadają przewody i terminale, lecz kolumny i ich relacja z Twoim pokojem. To są naczynia połączone. Dlatego zamiast mnożyć gniazda, skupiamy się na tym, co do Ciebie dociera.

A że żadna recenzja nie przewidzi, jak te dwa światy się ze sobą zgrają, sfinalizowaliśmy tę logikę w jedyny możliwy sposób. Pakujemy kolumny do auta i przyjeżdżamy do Ciebie. Słuchasz ich u siebie, bez pośpiechu, ryzyka i presji. Jeśli usłyszysz, że ta inżynieria Cię uwiodła – zostają. Jeśli nie – po prostu je zabieramy.

Zestawy As, Omnibas i Grant grają tak, że szczerze nie znoszą ich osoby posiadające sprzęt z teoretycznie wyższej półki. Nienawidzą ich, bo brzmieniowo w niczym im nie ustępują.

Więcej o produktach TU

Rezerwuję niezobowiązującą wizytę u siebie w domu teraz

Artykuły, które mogą Cię zainteresować